Dla takich chwil warto żyć…


 
Pamiętam to tak jakby to było wczoraj. Była przerwa, a ja jako uczeń 4 klasy technikum wspinałem się po schodach. Kroki stawiane przeze mnie były długie i szybkie. Marne próby oszukiwania samego siebie…
 
Tak naprawdę było mi aż ciemno w oczach i z trudem łapałem oddech na szczycie schodów. 18 kg nadwagi w połączeniu z nadciśnieniem robiły swoje. Te szybkie kroki były tylko maskowaniem prawdziwej rzeczywistości. Próbą oszukania samego siebie, bo przecież skoro tak szybko chodzę to nie może być tak źle.
 
Gdy musiałem stać w zatłoczonych i gorących pomieszczeniach to myślałem że zaraz zemdleję. To brzmi o tyle dziwnie bo miałem tylko 20 lat.
Jak można doprowadzić się do takiego stanu w takim wieku zapytasz i czy to jest możliwe?
 
Dla tych co teraz mają teraz ten problem nie muszę nic tłumaczyć. Oni rozumieją, jeśli jednak wydaję Ci się to niemożliwe to wiedz, że był to dla mnie trudny okres.
 
Moja mama umarła. Popełniła samobójstwo, a mi podobnie jak reszcie mojej rodziny trudno było się po tym pozbierać. To chwile gdy człowiek oszukuję sam siebie, że wszystko jest już w porządku, a głęboko w Tobie siedzi ból i szuka swojego ujścia.
 
Pamiętam gniew i mnóstwo stresu. To było we mnie, a na zewnątrz pozorny spokój. Marne próby oszukiwania samego siebie…
 
Tak pojawiło się nadciśnienie. W połączeniu z 18 kg nadwagi zrobiło swoje w postaci okropnego samopoczucia. Możesz spytać jak to? Osoby starsze mają nadciśnienie i sobie radzą. Bierze się tabletki i po kłopocie.
 
Ja byłem wtedy zbyt dumny, by przyznać nawet przed samym sobą, że doprowadziłem się do takiego stanu w takim wieku, więc nie poszedłem z tym do lekarza…
 
Wtedy właśnie się to stało. To było to co odmieniło moje życie o 180 stopni. Pomyślisz co to takiego, co może zmienić człowieka?
 
Przez długi czas myślałem, że to była książka. Teraz wiem, że była to obietnica życia. Obietnica którą przeczytałem w opisie przypadkowo przeczytanej książki.
 
Co to był za opis?
 
Tobie może się wydać zwykły, dla mnie jednak jest bezcenny, bo dał mi impuls do zmiany swojego życia.
 
Nie dajesz za wygraną? Chcesz dowiedzieć się co za słowa mogą wywołać chęć zmiany w człowieku?
Oto one:
 
TA KSIĄŻKA TO INWESTYCJA NA CAŁE ŻYCIE. DZIĘKI NIEJ ZYSKASZ ZDROWIE, SATYSFAKCJĘ, PRZYJACIÓŁ I UŚMIECH. NIE WAŻNE, ŻE NIGDY NIE BIEGAŁEŚ, MASZ NADWAGĘ, BRAK CI MOTYWACJI. WYOBRAŹ SOBIE – KTÓREGOŚ DNIA I TY PRZEBIEGNIESZ MARATON!
 
Możesz pomyśleć, że taki opis to zwykły chwyt marketingowy który ma na celu powiększyć sprzedaż książki. Dla mnie jednak w tym czasie były to słowa dające nadzieje. Nadzieje, że moje życie może być lepsze. Chciałem wierzyć w tę obietnicę, która mogło by się wydawać była dana na wyrost.
 
Dziś mogę Ci pełen radości i wdzięczności powiedzieć że ta obietnica się spełniła. Płaczę teraz z radości gdy Ci to piszę. Możesz myśleć o mnie co chcesz, ale nie wstydzę się tego.
 
Jest dzień 27.09. 2011 r. Dwa dni temu przebiegłem swój pierwszy Maraton. Staram się teraz dobrać właściwe słowa, by móc Ci opisać moją radość i satysfakcję z tego co przeżyłem i czuję nadal. Wiem jednak, że to co uda mi się teraz dać Tobie jest zaledwie namiastką tego co czuję, bo żadne słowa nie są w stanie tego oddać.
 
To niesamowite gdy miesiące przygotowań doprowadzają Cię do tej jednej, jedynej chwili. Stoisz tam, na starcie Maratonu. Miejscu które kiedyś jawiło Ci się jak za mgłą. Miejscu które Ci wydawało się tylko nierealnym marzeniem, bo przecież miałeś nadwagę i problemy z nadciśnieniem.
 
Dziś to nierealne marzenie jest już rzeczywistością. Stoisz na starcie a wokół Ciebie ponad 4 000  ludzi. Jest w tym WIELKA MAGIA. Z pozoru obcy sobie ludzie stają się Ci bliscy. Jednoczy nas jeden Wielki Cel.
 
Co jest tym celem zapytasz? Oj nie, nie. Zaskoczę Cię teraz, ale nie jest nim przebiegnięcie tego magicznego dystansu 42 195 m. Bo powiedz mi jaką wartość ma przebiegnięcie iluś tam km. Nic to kompletnie nie znaczy…
 
Tak naprawdę w życiu chodzi tylko o jedno. Człowiek chce czuć, że jest coś warty. Że może w życiu czegoś dokonać. To właśnie rodzi w nas głód życia i ciągnie do przodu mimo wielu przeciwności losu. Każdy z nas chce coś znaczyć. Chce móc powiedzieć sobie u schyłku swojego istnienia, że jego życie było coś warte, że miało jakiś sens.
 
Kim są Ci ludzie na starcie i po co to robią? Są to zwykli ludzie. Ludzie tacy jak ja i Ty. Są to ludzie z marzeniami, którzy mimo lęku stają we szranki z życiem. Ludzie którzy walczą ze swoimi ograniczeniami.
 
Dziś wszyscy zjednoczyli się w jednym wielkim celu. Celu większym niż oni sami. Tym celem jest pokonywanie swoich własnych ograniczeń i swoich największych słabości.
 
Naglę do wszystkich dociera sygnał startu. Już się zaczęło. To Twoja chwila prawdy. Czy sprostasz? Czy dasz radę sprostać swoim marzeniom? Teraz kończą się myśli i zaczynasz biec. Obserwujesz kołyszące się wokół Ciebie sylwetki. Są to ludzie tacy jak ja i Ty. Na co dzień są ojcami, matkami, synami, córkami a nawet babciami i dziadkami.
 
Obok mnie biegnie pan który mógłby być moim dziadkiem. Jeśli on da rady to ja miałbym nie dać? To Cię dopinguję. Daję siłę by uwierzyć że to realne. Że to osiągalne. Biegniesz zatem wytrwale i skupiasz się na celu. Mijają km a z Ciebie coraz bardziej ulatuję siła i energia. Co Cię trzyma nadal na nogach? Co sprawia że nadal się trzymasz? To świadomość, że jesteś tutaj z konkretnego powodu. Masz pokonać swoje ograniczenia.
 
Czujesz coś czego nie widać. To wsparcie które masz w otaczających Cię wokół ludziach. Biegnący wokół Ciebie starszy pan obdarza Cię uśmiechem, Azjata częstuję cukierkiem. Nie rozumiesz co do Ciebie mówi, ale czujesz jego ciepłe intencje. Chcę Cię wesprzeć w Twoim trudzie.
 
Ludzie zatrzymają się by dodać Ci otuchy. Biją brawa klaszcząc w dłonie. To oklaski dla każdej osoby która odważyła się na ten wielki trud.
 
Starają się wyrazić w ten sposób swoje uznanie i podziw. Słowami zachęty starają się dać Ci energię na kolejne km. Mnie szczególnie zapadły w pamięć słowa "Jesteście najlepsi!!!" Po takim dopingu nogi dosłownie same zaczynają Cię nieść:-).
 
Biegniesz więc dalej podniesiony na duchu utrzymując w swojej wyobraźni obraz celu. Widzisz  już siebie szczęśliwego na mecie i ta wizja trzyma Cię na nogach. Wiesz, że nie możesz zawieść siebie i ludzi którzy Cię wspierają. Tych którzy biją brawa i tych którzy biegną obok Ciebie.
 
Ciało coraz bardziej odmawia Ci posłuszeństwa. Nogi robią się coraz cięższe, a oddech szybszy. Gdy na moment zwalniasz do chodu by móc sięgnąć po wodę,  zdajesz sobie sprawę, że musisz się zmusić resztkami sił do biegu.
 
Twoje ciało mówi "dość, wystarczy" ale umysł mówi "biegnij, dasz radę". Ta walka trwa w każdym z ludzi którzy Cię otaczają. W końcu wygrywa umysł i dalej przesz naprzód.
 
"To już ostatnie metry" krzyczą do Ciebie ludzie, więc zbierasz w sobie ostatnie resztki sił by zerwać się do szaleńczego finiszu. Wyprzedasz pełen euforii otaczających Cię ludzi. Wtedy odzywa się ciało które już nie może. Czujesz wielki skurcz w lewej nodze. Zwalniasz więc zatem trochę i biegniesz dalej. Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało już słabe.
 
To już ostatnie metry, sapiesz jak parowóz ale tak się cieszysz w duchu, że nawet nie zwracasz na to uwagi.
 
I STAŁO SIĘ. META!!! DAŁEŚ RADĘ. OSIĄGNĄŁEŚ TO, CO KIEDYŚ WYDAWAŁO CI SIĘ TYLKO NIEŚMIAŁYM MARZENIEM. ZAKŁADAJĄ CI MEDAL NA SZYJĘ.
 
Łzy szczęścia cisną się do oczu, a serce przepełnia nieopisana satysfakcja. Idziesz na chwiejących się nogach, ale czujesz się jak "mocarz" którego nic nie jest w stanie zatrzymać.
 
To chwila w której uświadamiasz sobie że "nieosiągalne" staje się rzeczywistością. Że tak naprawdę jedyne ograniczenia które mamy są w nas samych. Zaczynasz postrzegać inaczej rzeczywistość. Teraz już wiesz, że człowiek może osiągać rzeczy większe niż mu się kiedyś śniło. Rzeczy które wydawały mu się nie na pozór nieosiągalne.
 
To moja relacja i moje odczucia. Miałem to szczęście pokonać swoje ograniczenie w towarzystwie ponad 4 tysięcy wspaniałych ludzi. Przebiegnięcie maratonu jest ukoronowaniem miesięcy walki z Twoimi słabościami i nieważne czy przybiegasz na metę pierwszy czy ostatni. Jeśli Ci się to udało, jeśli osiągnąłeś swój cel to jesteś zwycięzcą.
 
Bieganie odmieniło moje życie. Dziś mogę powiedzieć że gdyby nie ono wszystko wyglądałoby znacznie gorzej. Bieganie dało mi siłę, zdrowie,  satysfakcję, uśmiech na twarzy i przyjaciół którzy mnie wspierają. Dziś wiem czego chcę od życia i jestem gotów dążyć niestrudzenie do celu nie bacząc na przeszkody. Odnalazłem pasję w życiu. To wszystko dało mi bieganie i przepełnia mnie wdzięczność za uśmiech losu który mnie spotkał.
 
Chciałbym korzystając z okazji pozdrowić moich przyjaciół którzy byli dla mnie wsparciem i inspiracją do walki ze sobą. Szczególne podziękowania chciałbym złożyć następującym osobom: Jacek Masoń, Aleksandra Sałata, Blanka Cabańska, Ewa Wawrzykowska i Łukasz Wiśniewski.
Przebiegnięcie maratonu jest dla wielu ludzi przełomem który prowadzi do wielu osiągnięć w ich życiu. Wierzę że będzie tak również i w Twoim przypadku. Teraz wiesz że jest to możliwe. Skoro mi się to udało to Ty także możesz tego dokonać. 
 
NIE WAŻNE ŻE NIGDY NIE BIEGAŁEŚ, MASZ NADWAGĘ, BRAK CI MOTYWACJI. WYOBRAŹ SOBIE – KTÓREGOŚ DNIA I TY
PRZEBIEGNIESZ MARATON!
 
Do zobaczenie już niebawem na biegowych szlakach,
 
Pozdrawiam Cię serdecznie,
 
Marcin:-)

Co o tym myślisz?